„Japońska afera wagi superciężkiej”
W Japonii wybuchł skandal po tym jak wyszło na jaw, że wielu zapaśników sumo zamieszanych jest w aferę korupcyjną. Japończycy są zszokowani i rozgoryczeni. Nagłówki tamtejszych gazet krzyczą o „aferze wagi superciężkiej”. Tymczasem miłośnicy sportu z innych zakątków świata ze smutkiem przyznają, że korupcja jest poważnym problemem, niezależnie od tego jak orientalna jest dyscyplina i jak piękną tradycję reprezentuję.
1500-letnia tradycja
Sumo w dosłownym tłumaczeniu oznacza szybkie przeciwdziałanie uderzeniom przeciwnika. Jest stylem walki przypominającym zapasy, jest też tradycyjnym sportem w Japonii. Na czym polega? Jak podpowiada Wikipedia.pl „Walka odbywa się na dohyō, podwyższonym ringu wykonanym z mieszaniny gliny i piasku, w kole o średnicy 4,55 m (przed rokiem 1927 3,95 m) i wysokości od 30 do 60 cm. Polega ona na wypchnięciu przeciwnika poza pole walki (tawara) lub przewróceniu go za pomocą odpowiednich rzutów, pchnięć i uderzeń ciałem”. Badacze do dziś spierają się, który wiek można uznać za początek sumo. Wspomniana już Wikipedia.pl podaje, że sumo sięga VIII wieku naszej ery, ale warto dodać, że niektórzy badacze twierdzą, że jest znacznie starsze i sięga V wieku. Oznaczałoby to, że sport ten ma piękną, bo ponad 1500 letnią tradycję! Sumo jest żywym przykładem połączenia sportu z religią.
Pierwsza afera, czyli czarne chmury
Już rok temu nad sumo wiszą czarne chmury. Wybuchła wówczas pierwsza afera. Wyszło na jaw, że wielu zawodników kontaktowało się przed walką z przedstawicielami potężnej mafii - yakuzy i „spowiadało się” ze swojej kondycji fizycznej i psychicznej. Jeśli zawodnik zapewniał, że czuje się dobrze, jest pewien sukcesu to mafia obstawiała jego wygraną u bukmacherów. Natomiast jeśli nie był w pełni formy obstawiany był rywal. Wybuchł skandal, a dziennikarze wszczęli własne śledztwo. Okazało się, że mafia nie zadowalała się tylko i wyłącznie informacją o kondycji sportowców i „ustawiała” kolejne walki. Dziennikarze dotarli do SMS-ów, w których yakuza szczegółowo instruowała, jaki cios powinien być użyty podczas ataku i jak przegrywający powinien upaść. Efekt afery? Jak tłumaczy Piotr Onami z redakcji Eurosport.pl: „Telewizja NHK po raz pierwszy od 1953 r. zrezygnowała z transmisji najważniejszych, lipcowych zawodów”, co w praktyce oznaczało ponad 90 milion dolarów straty dla całej branży. To nie koniec. Jeden z najwybitniejszych reprezentantów sumo, Kotomitsuki został dożywotnio zdyskwalifikowany za współpracę z mafią i ustawianie walk, a inny mistrz, Asashoryu szybko ogłosił zakończenie kariery.
Druga afera, czyli kompromitacja i wstyd
Dziś czarne chmury powróciły, choć według niektórych obserwatorów nigdy nie odeszły. Wybuchła kolejna afera korupcyjna. Japończycy są zszokowani i rozgoryczeni. Koszmar powrócił i tym razem afera zatacza coraz szersze kręgi. Trzech zawodników już teraz przyznało się do winy tj. ustawiania walk i otrzymywania za to łapówek, a 13 innych jest podejrzewanych o podobny proceder. Ruszyło kolejne śledztwo, w tle ponownie przewija się wątek powiązań mafijnych, olbrzymich łapówek, a także narkotyków. Japoński Związek Sumo (JSA) zareagował natychmiast i ogłosił, że „prześwietli” wszystkich zawodników rangi mistrzowskiej. Już teraz spekuluje się, że w aferę zamieszanych może być nawet 40 proc. wszystkich zawodników sumo w Japonii! Te doniesienia skłoniły JSA do bezprecedensowej decyzji. Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej (1946 rok) związek odwołał wielki turniej sumo, który miał odbyć się w marcu i otworzyć nowy sezon.- Domagam się pełnego, wnikliwego śledztwa. Chcę, aby ich praca zadowoliła oczekiwania ludzi i fanów sumo. Obecnie, to praktycznie koniec tego sportu – stwierdził Yukio Edano, japoński minister stanu. - Sportu, który zawsze uchodził za najbardziej czysty, który miał piękne tradycje. Dziś owe tradycje, zostały zniszczone, a pozostał tylko wstyd - podkreślił.